W ich gospodarstwie nowoczesność splata się z tradycją, a ciężka praca z pasją do aktywnego wypoczynku. Dorota i Grzegorz Radzikowscy, dostawcy mleka dla Hochland Polska, udowadniają, że sukces w rolnictwie wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale przede wszystkim serca. Zapraszamy na rozmowę o tym, jak budować wielopokoleniowe dziedzictwo i dlaczego krowy… lubią słuchać muzyki.
Wasze gospodarstwo to historia pisana przez pokolenia. Co czujecie, patrząc wstecz na pracę Waszych dziadków i rodziców?
Nasze gospodarstwo to opowieść budowana przez kilka pokoleń, więc kontynuowanie tej tradycji jest dla nas czymś zupełnie naturalnym. Dorastaliśmy wśród krów, pól i zapachu świeżego siana, podpatrując rodziców i dziadków przy pracy. To oni wpoili nam cierpliwość, odpowiedzialność i szacunek do natury. Dziś czujemy ogromną dumę, że możemy te wartości nie tylko pielęgnować, ale i rozwijać, dbając o jakość mleka każdego dnia.
Pamiętacie moment, w którym przejęliście stery?
To był czas wielkich emocji. Przejęcie gospodarstwa wiązało się z pierwszymi samodzielnymi, trudnymi decyzjami. Doskonale pamiętamy zakup pierwszych krów już na własny rachunek – był to moment pełen stresu, ale i ogromnej radości. Od tamtej pory sporo się zmieniło: powiększyliśmy stado, zmodernizowaliśmy oborę, wymieniliśmy maszyny. Każda z tych inwestycji miała jeden cel: poprawić komfort pracy i zapewnić zwierzętom jak najlepsze warunki.

No właśnie – komfort zwierząt. Podobno w Waszej oborze dbałość o dobrostan wchodzi na zupełnie inny poziom?
Dobrostan to dla nas podstawa wszystkiego. Oczywiście dbamy o fundamenty: regularne żywienie, dostęp do wody, czystą ściółkę, wentylację czy temperaturę. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Znamy każdą naszą krowę po imieniu, wiemy, która jest spokojna, a która dominująca. Ta bliskość pozwala szybko zauważyć, gdy dzieje się coś złego. Dbamy też nawet o to, by w tle grało radio. To drobny element, ale muzyka pomaga stworzyć spokojną atmosferę, co przekłada się na samopoczucie zwierząt.
Radio w oborze brzmi niesamowicie! A co w Waszej pracy jest najtrudniejsze?
Nieprzewidywalność. W gospodarstwie, choć wiele planujemy, zawsze coś może zaskoczyć. Awaria dojarki, poród w środku nocy czy nagła zmiana pogody potrafią wywrócić dzień do góry nogami. Te momenty uczą nas pokory, szybkiego reagowania i elastyczności. Ale z drugiej strony – widok zdrowych, spokojnych zwierząt i chwile, gdy trudny poród kończy się szczęśliwie, dają niesamowitą satysfakcję i przypominają, dlaczego wybraliśmy tę drogę.
Przy tak intensywnej pracy, jak znajdujecie czas na "reset"? Macie swoje rytuały?
Rytuały w pracy dają nam poczucie stabilności – dojenie i karmienie wyznaczają rytm dnia. Ale poza pracą bardzo dbamy o czas dla rodziny. Zimą jeździmy na narty, latem wybieramy kajaki lub krótkie podróże. To pozwala oderwać głowę od obowiązków i wrócić do gospodarstwa z nową energią.
Czy stojąc przy półce z serami Hochland – zwłaszcza przy Almette – macie taką myśl, że to też trochę Wasze dzieło? Jak to jest widzieć efekt własnej pracy na sklepowej półce?
Zdecydowanie tak. Kiedy widzimy sery Hochland na sklepowej półce, czujemy ogromną dumę, bo wiemy że nasze mleko jest częścią tego produktu. To moment, w którym codzienna praca w gospodarstwie nabiera konkretnego kształtu. Szczególnie poruszające są chwile, gdy te same produkty pojawiają się na stołach naszych bliskich podczas rodzinnych spotkań.
Co we współpracy z Hochland cenicie najbardziej — jako rolnicy, ale też jako rodzina, która wkłada całe serce w to gospodarstwo?
We współpracy z Hochland najbardziej cenimy dobre relacje, wzajemny szacunek i poczucie partnerstwa. Wiemy, że zawsze możemy liczyć na wsparcie i fachową pomoc. Korzystamy ze szkoleń oraz projektów realizowanych przez mleczarnię, które pomagają nam rozwijać gospodarstwo i podnosić jakość produkcji. To daje poczucie bezpieczeństwa i stabilności.
Czego życzylibyście sobie na przyszłość?
Rolnictwo uczy, że przyszłość to zawsze pewna niewiadoma, zwłaszcza w obliczu zmian klimatu. Ale patrzymy w nią z ostrożnym optymizmem. Chcemy dalej inwestować w rozwiązania ułatwiające pracę i poprawiające dobrostan zwierząt. A naszym największym marzeniem jest, by gospodarstwo pozostało w rękach rodziny i służyło kolejnym pokoleniom.
Jaką radę dalibyście młodym rolnikom, którzy dopiero zaczynają i uczą się radzić sobie z nieprzewidywalnością?
Przede wszystkim warto uzbroić się w cierpliwość i wytrwałość. Rolnictwo uczy pokory wobec natury. To praca pełna nieprzewidywalności - choroby zwierząt, awarie sprzętu czy kaprysy pogody potrafią wystawić na próbę. Ważne jest, by nie zniechęcać się pierwszymi trudnościami i uczyć się na własnych błędach. Każdy dzień w gospodarstwie to nowa lekcja, a każdy kryzys uczy czegoś nowego. Ważne jest też, aby nie bać się korzystać z doświadczenia innych.
Za nami Święta Bożego Narodzenia. Jak wyglądają święta w Waszej rodzinie i czy praca w gospodarstwie nadaje im innego, wyjątkowego znaczenia?
Święta Bożego Narodzenia to dla nas czas szczególny, bo jeszcze mocniej czujemy wtedy wartość bycia razem. Wigilia zawsze odbywa się po wieczornym obrządku, który tego dnia staramy się, zrobić wcześniej. Zjeżdża się cała rodzina i wspólnie zaczynamy świętowanie. Na stole obowiązkowo pojawia się dwanaście potraw, pod obrusem sianko, wspólna modlitwa i dzielenie się opłatkiem, składanie życzeń i śpiewanie kolęd. Potem przychodzi Mikołaj i czas na prezenty a dla wytrwałych pasterka. Praca w gospodarstwie sprawia, że jeszcze bardziej doceniamy te chwile razem.
Historia Doroty i Grzegorza pokazuje, że nowoczesne rolnictwo to nie tylko technologia, ale przede wszystkim ludzie, którzy wkładają w nie całe serce. To w ich gospodarstwie, przy dźwiękach radia, powstaje mleko najwyższej jakości – surowiec, który dzięki pasji i zaangażowaniu, zamienia się w produkty goszczące w naszych domach.
Nie widzisz oferty dla siebie? Nic straconego.
Wyślij nam swoje CV i daj nam znać, czym chciałbyś zajmować się w Hochland.